Trzeba zawalczyć o swoją duszę. Zbliżamy się do śmierci (tj. odejścia z ziemi) nieustannie, od urodzenia. Dziwnie... te słowa wcześniej nie były dla mnie tak bardzo przemawiające. Dzisiaj stało się inaczej. Zrozumiałam je w nieco innym wymiarze. Nie wiem jak miałabym przekazać sens tej wypowiedzi. Chyba po prostu... nie można tego teraz w skrócie, "na świeżo" opisać.
Naprawdę trzeba walczyć o duszę. Nie można żyć bez żadnego wnętrza.
Droga do Boga, poszukiwanie Go to zapewne ciężkie, żmudne i nudne zajęcie. (z powszechnej perspektywy). Jednak gdyby nikt z nas nie dążył do żadnego celu... co to byłoby za życie. Jakaś destrukcja życia. Chyba przede wszystkim trzeba zmienić niektóre spostrzeżenia.
Sam nie jesteś Bogiem. Jeśli uważasz przeciwnie (że jesteś panem swojego życia) to jesteś tylko pacynką czerwonego..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz