"Nie jesteś sam, jesteś cząstką wszechświata, dzieckiem Boga, nieodłącznym elementem Stworzenia. Twoje cierpienie jest cierpieniem Boga, twoja tęsknota jego tęsknotą. Wszystko jest tak, jak powinno. Pozwól, aby Prawda była ci objawiona, a przepełni cię radość."

Szukaj na tym blogu

sobota, 26 października 2013

 

Modlić się to iść ku Bogu, który idzie ku nam  

Michel Quoist

Dialog

Rozmowa jest nieuniknionym elementem naszej codzienności. Traktujemy ją często pobłażliwie. Nieraz mieliśmy nie mieliśmy ochoty z kimś rozmawiać. To zrozumiałe, że takie sytuacje się zdarzają. Jednak ostatnio uświadomiłam sobie, że dialog jest bardzo istotnym aspektem życia.

To straszne uczucie, gdy po długim czasie możemy zobaczyć bliską nam osobę, dobrego znajomego czy kogokolwiek innego, kogo darzymy sympatią, a nie możemy z tym człowiekiem wymienić choćby kilku słów.

Często jest w nas wielkie pragnienie rozmowy z osobą, która cierpliwie wysłuchałaby nas, doradziłaby nam.
Oczekujemy tego od innych ludzi, a sami nieraz nie zauważamy tej potrzeby u nich.

Jest to idealny moment, aby nawiązać do tegorocznego hasła: "Jan Paweł II - papież dialogu.
Zdanie to powinno nam uświadomić, że rozmowa jest w życiu niezbędna i nieustannie powinniśmy się jej uczyć, mimo że w naszym mniemaniu nie ma czego.

Obyśmy się stawali "mistrzami dialogu" jak błogosławiony Jan Paweł II.
Niech kluczem w tej drodze będzie dla nas następują wskazówka: Jedną z najważniejszych zasad dialogu jest poszanowanie prawdy.

niedziela, 20 października 2013

Decyzje Boga naszymi decyzjami. Drugi człowiek jako pomoc w dążeniu do szczęścia duchowego.

Bóg posyła nas w różne miejsca. Każdemu wyznacza drogę, drogę przeznaczenia. Choć czasami trudno to sobie uświadomić.
Myślę, że każda decyzja, z której jesteśmy zadowoleni, jest mile widziana Bogu. Jednak to zadowolenie musi także wynikać z wiary.

Bóg posłał mnie. Z pewnością. Bóg mnie posłał. Posyła i Ciebie. Ktoś może w to nie wierzyć, że nasze wybory są Jego wyborami, ale wystarczy, że my uwierzymy. Ta myśl wzmacnia mnie w trudnych sytuacjach. Mam poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że przy mnie Ktoś jest, że Ktoś ze mną czuwa. Często o tym zapominam, bądź po prostu wątpię, bo nie jestem idealna. Nikt nie jest idealny. Jednak za każdym "duchowym umocnieniem" coraz bardziej przekonuję się, że moja religia jest najpiękniejsza. Każdy ma prawo zbłądzić. I mało komu udaje się temu uniknąć. Jedna rzecz mnie jednak dręczy. Nie bardzo potrafię okazywać moją wiarę. Myślę, że to nie wynika ze wstydu, bo jak można wstydzić się Boga. (choć wiem, że mimo tego iż wydaje się to być oczywiste, czasami z uczuciem wstydu się spotykamy). Nie ma osoby, bądź osób, które umacniałyby moją wiarę, które dawałyby mi światło. Dotąd miałam takie "osoby wsparcia". Teraz niestety nie. Może Bóg chciał, żeby ograniczyć tę pomoc. Mimo wszystko muszę znaleźć kogoś, chociaż jedną osobę, która mi pomoże. Nawet wiem, kto to może być...Ktoś, kto kiedyś doprowadził do największego rozkwitu mojej wiary. Niestety teraz wygląda ona nie najlepiej...

Zdaję sobie sprawę, że ten post przepełniony jest moimi osobistymi odczuciami, być może zbyt wieloma, ale myślę, że z tego wszystkiego można wyciągnąć jeden wniosek: Każdemu człowiekowi potrzebne są osoby, które będą budować i umacniać jego wiarę. Nikomu nie uda się żyć w świętości bez drugiego człowieka. Powodem tego jest m.in. wspomniana przeze mnie niezbędna pomoc. Jednak drugi człowiek jest także warunkiem miłości - jednego z filarów wiary.
Statystyki Statystyki