"Niepewnie idziesz pochylony drogą, co nigdzie nie prowadzi. Tak jak po fali, tak jak po linie, jak nad przepaścią idziesz drogą [...] Nie widzisz ziemi pod stopami. W powietrzu lekko zawieszony, skupiony nad swym każdym ruchem, w niepewny obraz zapatrzony. Ostrożnie idziesz w dal bez celu, ostrożnie swym tanecznym krokiem."
Ile razy zdarza się, że nie jesteśmy pewni, co do naszych wyborów. Zastanawiamy się nad swoim przeznaczeniem prawdopodobnie na każdym etapie życia. Nikt chyba nie jest w stanie uzyskać jednoznacznej odpowiedzi na to, do czego został powołany. Nawet mimo pewności, którą nieraz odczuwamy i wmawiania sobie, że podjęliśmy właściwą decyzję, kiedyś przecież przychodzi moment zwątpienia. A co by było gdybym postąpił inaczej? Co by było gdybym postąpiła inaczej? Jak bardzo zmieniła moje życie jakaś niewłaściwa decyzja?
Oczywiście można snuć prawdopodobne scenariusze, jak wyglądałoby wówczas nasze losy. Czasami nawet trzeba. Nieraz takie momenty pomagają mi na nowo utwierdzić się, że miejsce, w którym się znajduję jest właściwe, przeznaczone dla mnie.
Gorzej jeśli myśli te zbaczają nieco na inny tor. Gorzej, jeśli zaczynam zastanawiać się, czy mogę być czegokolwiek pewna, skoro nie wiem nawet nic konkretnego o sobie. Właśnie wtedy czuję się jak ten linoskoczek. Mam wrażenie, że idę przez życie "pochylona", czyli niepewna moich ruchów, drogą, która nie doprowadzi mnie do żadnego celu, ponieważ mam wrażenie, że nie jestem w stanie sobie go wyznaczyć. Moje nastroje i zachowania są burzliwe i niepewne jak chodzenie po fali, linie, nad przepaścią. Czasem nawet świat wydaje się być jakąś iluzją, dziwną otoczką, która tak naprawdę nie istnieje. Jednak mimo wszystko funkcjonuje, ale tylko dlatego, że jest w głębi niej coś, czego nie możemy poznać w sposób zupełny, jednak to coś nadaje sens naszemu życiu - naszemu istnieniu.
Ostatnie zdanie jest już moją nadinterpretacją, a raczej kolejnym wnioskiem, do którego mnie ten utwór doprowadził. Odchodząc jednak od tej dygresji, gorąco polecam szukanie własnej drogi "filozofowania". Niech nie brzmi to groźnie, wręcz przeciwnie, zachęcająco. Nie chodzi tu przecież o to, aby uczyć się filizofii, jeśli w ogóle użyte tutaj słowo "uczyć się" jest zastosowane poprawnie (oczywiście to zależy, od jakiej strony się do tego podejdzie; jeśli założyć, że filozofia leży u podstawy natury człowieka i mamy uczyć się wydobywać z siebie podstawowe pytania i formułować możliwe wnioski, to poprawnie - przy takich założeniach powinniśmy się uczyć filozofii). Mam tutaj na myśli to, że nikt od nas nie wymaga, abyśmy przyswajali na siłę jakieś pojęcia będące próbą odpowiedzi na egzystencjalne i eschatologiczne zagadnienia. Bądź co bądź, myślę że miło jest odszukać drogę, która będzie odpowiadała naszemu charakterowi i upodobaniom. Tak jak ja źródło natchnień znalazłam w poezji śpiewanej, która skłoniła mnie także do czytania tradycyjnej poezji, tak każdy może znaleźć dla siebie coś odpowiedniego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz